Sprytne zakupy w Nowym Jorku

Ten wpis Wam się przyda! Dziś o tym,  gdzie w Nowym Jorku tanio i dobrze kupić rewelacyjne ciuchy! Sprawdzone miejsca!

Jeden z moich ulubionych angielskich zwrótów? “Shopping spree”- zakupowa gorączka. Nie jestem żadną tam rozszalałą szafiarką. Ani zakupoholiczką. Ani dzierlatką ślepo zapatrzoną w to, jak dziewczyny z serialu “Seks w wielkim mieście” zasuwają po Manhattanie z siatkami pod pachą. A mimo to, w Nowym Jorku za każdym razem puszczają mi hamulce 🙂. Uwielbiam nowojorski shopping, i już!

Każdego, kto przychodzi do mnie po nowojorskie wskazówki turystyczne, instruuję zawsze w dwóch kwestiach. Rada pierwsza: Zarezerwuj sobie jeden pełny dzień w Nowym Jorku wyłącznie na zakupy. Rada druga: Zostaw sobie na te zakupy dużo miejsca w walizce. Będzie potrzebne, nawet jeśli w pierwszej chwili myślisz, że ograniczysz się wyłącznie do jednego sweterka albo torebeczki. Od razu mówię – NIE ograniczysz się.

Dlaczego? Ano dlatego, że nowojorskie zakupy są przyjemne, różnorodne i niedrogie. Z tym ostatnim co prawda coraz gorzej, bo odkąd dolar drogi, to droższe też i zakupy. Wciąż jednak opłacalne. Szczególnie jeśli kupujemy ubrania i akcesoria tamtejszych firm – tu przepaść między cenami polskimi a amerykańskimi jest gigantyczna.

Polo Ralph Lauren. Tommy Hilfiger. Levi’s. Calvin Klein. DKNY. Michael Kors. Czasem Victoria’s Secret. To moja lista sklepów, które za każdym razem odwiedzam w Stanach i prawie nigdy nie wychodzę z pustymi rękami. Zasadę mam jedną – kupuję tak, żeby mi się podobało i żeby nie przepłacić. Na dobrą sprawę, za więcej, niż 100 dolarów (350 złotych) zdarzyło mi się coś kupić zaledwie kilka razy. I to też nie byle co, tylko np. świetną puchową kurtkę Ralpha Laurena. Z reguły jednak do mojego koszyka trafiają ubrania kosztujące nie więcej, niż 30-40 dolarów.

Trzeba jednak wiedzieć, gdzie je znaleźć. I właśnie teraz Wam to podpowiem. Bo dziś – tylko o ciuchach. Elektronikę, książki i akcesoria dla zwierzaków odłóżmy sobie na kolejną okazję. Dziś – smart shopping odzieżowy na cztery sposoby.

  1. CENTURY 21

W temacie okazyjnych zakupów ubrań, to miejsce w Nowym Jorku absolutnie nie ma sobie równych. Najsłynniejszy sklep tej sieciówki stoi na dolnym Manhattanie, tuż przy One World Trade Center (stacja metra: Cortland Street). Ja jednak znacznie bardziej wolę o wiele mniej zatłoczone filie sklepu w innych częściach miasta. Głównie tę na dolnym Brooklynie (472 86th Street), gdzie dojeżdża subway linii R.

Century 21 to – w każdym wydaniu – ogromne przestrzenie z ciuchami i akcesoriami przeróżnych (mało znanych, znanych i bardzo znanych) marek po promocyjnych cenach. A co – przynajmniej dla mnie najważniejsze – gdy coś nam się spodoba, do dyspozycji mamy bardzo duży wybór rozmiarówki i kolorystyki tych samych produktów.  Sprzedają tam dosłownie wszystko – od kurtek zimowych i futer, przez ubrania sportowe, ciuchy casual i balowe, bieliznę, kapcie, ręczniki, akcesoria domowe, paski, torebki, zegarki i co sobie tylko wymyślicie. Ja zazwyczaj znikam w Century 21 na dobre parę godzin. Lepiej więc nie zapuszczać się tam, gdy nie mamy czasu.

 

2. T.J. MAXX

Coś, co w Polsce nazywa się T.K. Maxx, ma w Nowym Jorku (i baaaardzo wielu innych miastach w Stanach) swój odpowiednik, tyle że ze zmienioną literką. I chyba jednak ze znacznie bardziej atrakcyjnym asortymentem.  T.J. Maxx funkcjonuje podobnie jak w Polsce – kilometry wieszaków ciuchów posegregowanych rozmiarami. Zalety – różnorodność i to, że przy odrobinie cierpliwości, można znaleźć naprawdę fajne ubrania (znanych marek, ale niekoniecznie) za cenę tak niską, że taniej nie kupicie nigdzie na świecie. Wada – że do T.J. Maxx trzeba mieć cierpliwość. Najczęściej coś, co nam się spodoba, jest sprzedawane tylko w jednym rozmiarze. Frustracja więc czasem zalewa. Mija – gdy dotrze się na dział torebek J. Tak czy siak, lepiej tu przychodzić nie po coś konkretnego, a tak sobie, ot, zobaczyć, co mają na składzie. Dobra wiadomość jest też taka, że jeden z T.J. Maxxów na Manhattanie usytuowany jest rzut beretem od Century 21. Konkretnie przy samiutkim budynku giełdy na Wall Street (14 Wall St).

3. MACY’S

Dom handlowy Macy’s jest znacznie bardziej szlachetny od T.J. Maxxa czy Century 21, z których wychodzi się po prostu z outletowymi reklamówami J (ale też – świetnymi ciuchami w tych reklamówach! :)). W Macy’s jest elegancko i spokojniej. Tam nie wypada ponieść się za bardzo zakupowej gorączce, tam wypada się raczej przechadzać niespiesznie. Byle nie za bardzo niespiesznie, bo do sprawdzenia jest kilka ładnych pięter. Butiki w tej galerii – siłą rzeczy – oferują klientom ceny znacznie wyższe, niż w outletach. Na pewno jednak nie warto rezygnować z wizyty. Po pierwsze dlatego, że możemy tu się natknąć na najnowsze kolekcje, wciąż po cenach o wiele niższych, niż w Polsce. Po drugie – bo w najgorętszych handlowych okresach (np. przed Świętem Dziękczynienia, Bożym Narodzeniem albo 4th of July) znaleźć tu można naprawdę przyzwoite wyprzedaże. Moje ulubione Macy’s stoi w pobliżu Madison Square Garden (151 W34th St). A na marginesie – zaraz po drugiej stronie ulicy znajdziecie bardzo dobrze wyposażony salon Victoria’s Secret!

4. JERSEY GARDENS

Wyprawa do tego centrum handowego wymaga już wycieczki do innego miasta. A nawet stanu! The Mills at Jersey Gardens (651 Kapkowski Rd, Elisabeth, NJ) mieści się w New Jersey, ale to nadal tylko niecała godzina jazdy autobusem z Manhattanu. Znajdziecie tam centrum handlowe dość podobne do outletów, jakie znamy w Polsce (coś w stylu Factory Outlet Store), czyli ogromny kompleks z butikami sprzedającymi swoje produkty po znacznie obniżonych cenach. Na pewno często jest tu drożej, niż w Century 21 (a już na pewno drożej, niż w T.J. Maxx). Jersey Gardens ma jednak tę przewagę, że jeśli szukamy ubrań konkretnych marek, to system „zwykłych” sklepów znacznie ułatwia poszukiwania. Poza tym, promocje też bywają tu obłędne, a do tego – nierzadko są wiązane. Np. kupując coś w sklepie Calvina Kleina, możecie potem liczyć na 15% zniżki na zakupy w Hilfigerze itd. Do Jersey Gardens dojedziecie z Manhattanu autobusem numer 111. Odjeżdża z Port Authority Bus Terminal przy 41. ulicy, a Jersey Gardens jest jego stacją końcową. Pamiętajcie jednak, że na autobus tem nie obowiązuje nowojorska MetroCard, trzeba kupić dodatkowy bilet (koszt to 7$).

I jeszcze jedno. Podczas zakupów, miejcie w głowie, że cena podana na metce, nie zawsze jest ceną ostateczną. Przy zakupie ubrań lub butów o wartości powyżej 110 dolarów,  musicie do ceny dodać  podatek stanowy, który w Nowym Jorku wynosi 8,875%. W New Jersey podatku płacić nie trzeba.

 

To, co Wam dziś napisałam, to tylko moje ulubione miejsca shoppingowe w Nowym Jorku. Te, które stale odwiedzam, do których wracam i które mnie nie zawodzą J. I które sprawiają, że ja – nie znosząca chodzić na zakupy w Polsce – w Stanach cała się do nich rwę. Dobrych miejscówek na zakupy w Big Apple jest jednak o wiele więcej. Podzielicie się ze mną swoimi?

Powiązane posty

Dodaj komentarz