Pojedynek Pierwszych Córek

Z tego wpisu dowiecie się: dlaczego Pierwsze Córki – Ivanka Trump i Chelsea Clinton zabiegają o głosy dla swoich rodziców.

Choć są córkami skrajnie różnych kandydatów, to mają ze sobą wspólnego więcej niż sporo. Obie są po 30-tce, obie mają dzieci, odnoszących sukcesy mężów (za których sprawą się poznały), obie zaangażowane są też w biznesy rodziców. Nic więc dziwnego, że się ze sobą przyjaźnią. A może raczej – przyjaźniły?

Jeszcze w sierpniu podczas jednego z telewizyjnych wywiadów Chelsea Clinton deklarowała, że Ivanka Trump była jej przyjaciółką na długo przed wyborami i będzie przyjaciółką długo po nich. To samo – w innym wywiadzie – potwierdziła Ivanka, dodając, że na czas kampanii postanowiły zawiesić pojawianie się gdziekolwiek razem.

Rozmowa TVNBiŚ, Dorota Malesa, Pojedynek Pierwszych CórekOstatnio kampania prezydencka w Ameryce nabrała jednak takich rumieńców, że trudno mi sobie wyobrazić, by obie te panie, popijając prosecco zaśmiewały się do rozpuku z tego, że ich rodzice raczą się nawzajem epitetami typu: „oszust“, „rasista“ czy wręcz „gwałciciel“.

Tak naprawdę jednak to, jakie będą dalsze losy tej niecodziennej relacji, w wyścigu o miejsce w Białym Domu nie ma najmniejszego znaczenia. Oto więc kilka subiektywnych odpowiedzi na pytania bardziej w tej kampanii istotne.

Jakie zadanie do wykonania mają w tej kampanii córki kandydatów?

Ivanka – ma pozyskać dla ojca przychylność kobiet. I to najlepiej tych z Manhattanu. To dla wielu z nich córka Donalda Trumpa jest od lat ikoną mody i wzorem do naśladowania. One chodzą w zaprojektowanych przez nią sukienkach i one inspirują się jej życiorysem – matki trojga dzieci, której macierzyństwo nie przeszkadza w zawodowej samorealizacji i odnoszeniu sukcesów. Pytanie, czy jej wpływ na młode, nowoczesne kobiety jest wystarczająco duży, by przekonać je, że to, co mówi tata to tylko takie głupie gadanie?

Chelsea – ma ocieplić wizerunek matki wśród wyborców w ogóle. Kobieta na tyle silna, by zdecydować się na udział w prezydenckim wyścigu – mimo że mamy XXI wiek – nadal kojarzona jest z kobietą bezwzględną. A jeśli dodamy do tego wyjątkowo mały talent Hillary do bycia sympatyczną, to Chelsea naprawdę ma ręce pełne roboty. To dlatego, gdzie tylko może, opowiada historie o tym, jak jej mama rozmawia z wnukami (a w zasadzie to: „z wnuczką“, bo wnuk jeszcze nie mówi) przez Facetime i jak śpiewa im kołysanki, mimo że nie potrafi. Niestety – prawdopodobnie to właśnie wnuki Hillary Clinton są  jedynymi ludźmi na ziemi, którzy kiedykolwiek widzieli ją szczerze uśmiechniętą.

Która lepiej radzi sobie z trudami kampanii?

Rozmowa TVNBiŚ, Dorota Malesa, Pojedynek Pierwszych Córek, Ivanka Trump - Chelsea ClintonChelsea. Z prostego powodu – bo żaden hejt już jej niegroźny, po tym, co przeżyła jako nastolatka w Białym Domu. Ivanka skarżyła się ostatnio w mediach na to, że paparazzi ścigają ją, gdy idzie z dziećmi po ulicy. W tym samym czasie – brukowce rozpisywały się o tym, że Chelsea opuściła pierwszy dzień w przedszkolu swojej córki Charlotte, bo w tym czasie  była w trasie z rodzicami.

Prawdopodobnie spłynęło to po niej jak po kaczce, bo 20 lat temu media pisały o niej znacznie gorsze rzeczy. Ivanka jako nastolatka pracowała jako modelka, miała hollywoodzki uśmiech i występowała z ojcem w reality show. Chelsea w tym czasie była dziwaczną dziewczyną z burzą nieposkromionych loków i co najmniej awangardowym stylem ubierania. A że Clintonowie trzymali ją pod kloszem i nie odpowiadali na pytania mediów na jej temat, media zaczęły mieć pożywkę z tego, co im zostało. Czyli z wyglądu. W czasach, w których nikt jeszcze nie słyszał o hejcie, Chelsea już hejtowano. Jeden z prawicowych publicystów nazwał ją „psem Białego Domu“, a jeden z senatorów – publicznie opowiadał dowcipy zaczynające się od pytania: „Czy wiecie czemu Chelsea Clinton jest taka brzydka?“

Której z nich bardziej zależy na wygranej rodzica?

Dorota Malesa rozmowa w TVNBiŚ, , Pojedynek Pierwszych Córek, Ivanka Trump - Chelsea ClintonŻadnej. Mam wręcz wrażenie, że obie modlą się o to, by ich rodzic nie wygrał. Chelsea nie jest to potrzebne absolutnie do niczego. Jest spełnioną kobietą, z doktoratem i statusem Pierwszej Córki na koncie. Powtórka z rozrywki w niczym jej nie pomoże, tym bardziej, że nie przepada za byciem na świeczniku. Ivanka z kolei lubi błyszczeć w świetle fleszy, jest gwiazdą Instagrama i miała nadzieję, że udział jej ojca w kampanii przyniesie dodatkowe zyski zarówno Trump Organization (której jest wiceprezesem), jak i jej marce modowej. I na początku rzeczywiście tak było. Po tym, jak wystąpiła w różowej sukience na konwencji Republikanów, od razu wrzuciła na swojego fanpejdża informację o tym, gdzie i za ile można ją kupić. Niestety – im dalej w las, tym gorzej. Okazało się bowiem, że zarabianiu pieniędzy bardziej sprzyja tata-biznesmen, niż tata – kontrowersyjny polityk. Myślę więc, że skrycie marzy o tym, by jej życie szybko wróciło na dawne tory. A nazwisko – znów kojarzyło się wyłącznie z luksusem.

Powiązane posty

Dodaj komentarz