Ploteczki z Białego Domu

Co dzieje się w Białym Domu, zostaje w Białym Domu… albo i nie – gdy kulisy zdradzi personel – w książce „Rezydencja”.

brower_rezydencja_minO ile nieszczególnie kręcą mnie nagłówki portali plotkarskich typu: „Kim jest tajemnicza blondynka u boku…“ albo „Nie uwierzycie, co miała na sobie…“, o tyle ploteczki z Białego Domu to już całkiem inna historia. Z prostego powodu – nie ma chyba na świecie drugiego budynku, który kryłby aż tyle sekretów i niewiadomych. Oczywiście – parter Białego Domu tajemniczy nie jest ani trochę – mogą go zwiedzać nawet turyści. Jednak już drugie i trzecie piętro – czyli przestrzeń zarezerwowana dla pierwszej rodziny to prawdziwe pola nieznane. Dodajmy, że pola dość rozległe – bo o łącznej powierzchni 5 tysięcy metrów kwadratowych.

Co więc dzieje się w Białym Domu, zostaje w Białym Domu. I choć o sprawne funkcjonowanie tego miejsca oraz o komfort życia pierwszej rodziny dba w sumie prawie 100 pracowników (aż się prosi, by ktoś coś wygadał), to jednak każdego z nich nauczono, że głównym atutem personelu musi być dyskrecja.

Teoretycznie jest. I dzięki temu, tamtejsi odźwierni, lokaje, pokojówki, elektrycy, floryści czy hyraulicy spędzają w Białym Domu całe dekady. Okazuje się jednak, że nawet z nich da się coś wycisnąć.

Misji tej podjęła się Kate Andersen Brower – czyli amerykańska dziennikarka, która przez lata była korespondentką  Bloomberg News. I to właśnie ona swoją książkę „Rezydencja“ skonstruowała na bazie rozmów z kilkudziesięcioma byłymi i obecnymi pracownikami Białego Domu oraz z członkami pierwszych rodzin (m.in. z Laurą Bush czy Ronem Reaganem).

Jeśli mam być szczera, nie za bardzo wierzyłam, że znajdę w jej książce jakiekolwiek „rewelacje“. Skoro bowiem oddanie i lojalność to priorytety służby Białego Domu, to kto ryzykowałby pracę (lub procesy sądowe) na zdradzanie pikantnych smaczków? Byłam więc przekonana, że „Rezydencja“ ociekać będzie łzawymi historiami o niezwykłej więzi łączącej amerykańskich prezydentów z pracującymi dla nich ludźmi.

I rzeczywiście tego nie brakuje. George H.W. Bush wybucha płaczem, gdy po zakończeniu kadencji musi rozstać się ze swoim personelem, Jackie Kennedy tuli się w windzie do portiera, by wspólnie opłakiwać śmierć Kennedy’ego, a Nixon gra z pomywaczem w kręgle.

Na tym się jednak fabuła absolutnie nie kończy. I dzięki Bogu. Bo „Rezydencję“ czyta się naprawdę świetnie. Z co najmniej dwóch powodów.

Pierwszy jest taki – że książka odpowiada na najprostsze pytania dotyczące amerykańskiej prezydentury. Tak proste, że czasem aż głupio zadać je na głos. Na przykład: Ile czasu na przeprowadzkę do Białego Domu ma nowy prezydent? Albo: jak kucharze Białego Domu mogą być pewni, że składniki, z których gotują potrawy dla prezydenta, nie są zatrute?

Drugi powód jest jeszcze bardziej banalny. To anegdoty o prezydentach. I to wcale nie laurkowe. Jak ta o Billu Clintonie, któremu pewnego ranka (po ujawnieniu romansu z Moniką Lewinsky) trzeba było zakładać szwy na nosie. Bo – jak donosił personel – dostał od Hillary książką po głowie. Nie mówiąc już o mojej ulubionej – o łazienkowej fiksacji Lyndona Johnsona. Na wyraźne żądanie prezydenta, prysznic w Białym Domu modyfikowano bez przerwy przez 5 lat (co tamtejszego hydraulika doprowadziło w końcu do załamania nerwowego) i za łączną kwotę 10 tysięcy dolarów. Johnsona usatysfakcjonował dopiero prysznic, którego pompa rozpylała 400 litrów wody na minutę – czyli więcej niż wąż pożarniczy.

Po lekturze tych wspomnień – trudno mi uwierzyć, by personel Białego Domu cokolwiek jeszcze mogło zaskoczyć. Nawet prezydentura ekscentryka Trumpa.

 

A tymczasem, mam dla Was 3 egzemplarze książki „Rezydencja“. Poniżej znajdziecie 3 pytania. Chcecie wygrać? Wybieracie jedno (dowolne) i wpisujecie odpowiedź w komentarzu pod tym postem. Trzem osobom, które jako pierwsze odpowiedzą na pytanie (na które nikt wcześniej nie udzielił odpowiedzi) wysyłam pocztą książki.

Pytania:

  1. Ile pokojów jest w Białym Domu?
  2. Jaki tytuł nosi film, który powstał na podstawie wspomnień jednego z pracowników Białego Domu – Eugene’a Allena?
  3. Nazwiskiem którego prezydenta USA nazwany jest słynny balkon w Białym Domu?

 

 

Powiązane posty

9 thoughts on “Ploteczki z Białego Domu

  1. Ania

    Odp na 1 pytanie: 132

  2. 50 Shades Of States - Dorota

    Gratuluję Pani Ani i Pani Paulinie, które jako pierwsze prawidłowo odpowiedziały na pierwsze dwa pytania. Prawidłowa odpowiedź na pytanie trzecie padła na Fanpejdżu 50 Shades of States i tym razem wyjatkowo ja uznaję. Ze wszystkimi zwyciężczyniami skontaktuję się mailowo. Pozdrawiam 🙂

    1. Paulina

      Super! To chyba pierwszy raz kiedy wygrałam coś w konkursie 🙂

  3. Piotr

    Kamerdyner oczywiście

  4. Martyna

    3. Harry Truman balcony

  5. 50 Shades Of States - Dorota

    Książki tym razem niestety już rozdane. Ale będą kolejne konkursy, więc stay tuned! 🙂

Dodaj komentarz