Poleć w kosmos na Florydzie

Baw się i ucz! Odwiedź Centrum Kosmiczne im. Johna Kennedy’ego na Przylądku Canaveral i sam się przekonaj, jak to jest polecieć w kosmos!

Chyba powoli staję się kolekcjonerką amerykańskich ośrodków NASA. Cztery lata temu w Huntsville w Alabamie odwiedziłam U.S. Space & Rocket Center i tamtejszy park rakiet kosmicznych.

Huntsville

W styczniu tego roku – gdy pojechałam do Kalifornii pracować nad książką – miałam okazję zwiedzić Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. Zobaczyłam tam, jak budowane są łaziki marsjańskie i jak wygląda centrum nadzoru misji kosmicznych.

JPL

W obu przypadkach wpadłam w prawdziwą kosmiczną ekstazę :). Kiedy więc w zeszłym miesiącu ruszałam na Florydę, od razu było dla mnie jasne, że nie wrócę stamtąd bez wizyty w Centrum Kosmicznym im. Johna F. Kennedy’ego.

Ten jeden z najsłynniejszych ośrodków NASA mieści się na Przylądku Canaveral, niecałe 4 godziny drogi autostradą I-95 na północ od Miami. Lokalizacja to o tyle ciekawa, że całkiem nieodległa (godzinę drogi samochodem) od Disneylandu w Orlando. Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że Kennedy Space Center to też taki trochę Disneyland, tyle że aeronautyczny. A o ile park rozrywki w Orlando zawsze figuruje w rankingach najbardziej przereklamowanych atrakcji turystycznych Stanów, o tyle „Disneyland made by NASA” to miejsce, które zdecydowanie warto odwiedzić. Nawet jeśli bilet wstępu dla dorosłego kosztuje tam 57 dolarów. Wszystko się tam świeci, miga, obraca w każdym możliwym wymiarze, ale przy okazji zostawia w głowie wiedzę o dziedzinie, która wcale łatwa do przyswojenia nie jest. Tu jest atrakcyjna, i to bardzo.

Z pewnością jest to jednak rozrywka, którą trzeba zaplanować na calutki dzień. Ja na Przylądek Canaveral dotarłam w południe, zostałam aż do zamknięcia (o 18.00), a i tak nie zdążyłam zobaczyć wszystkiego.

Ale do konkretów.

NASA meatball

Przekraczając bramę witającą turystów wielkim napisem EXPLORE i słynnym logo NASA (ze względu na kształt nazywanym „Klopsikiem”) trafia się  na ogromny teren, po którym porozsiewane są – równie wielkie – pawilony tematyczne. Między nimi góruje symbol tego miejsca – Park Rakiet. Giganty, które możecie tam zobaczyć, powstały przy okazji najsłynniejszych programów NASA, takich jak Mercury, Gemini czy Apollo, a same rakiety to: m.in. Delta, Saturn 1B, Mercury-Atlas, Juno I i Juno II.

Park Rakiet

Zaraz przy parku zaaranżowano wewnętrzny terminal autobusowy, który wiezie odwiedzających na 40-minutową wycieczkę po najważniejszej części tego gigantycznego (bo rozmieszczonego na prawie 600 kilometrach kwadratowych) ośrodka. Najważniejszej, bo nie rozrywkowej, tylko tej, w której na co dzień płynie życie naukowców z NASA. Przejażdżka wśród bagien i pływających w nich aligatorów (serio!) jak nic innego pomaga uświadomić sobie wielkość i skalę projektów, jakie są tu przeprowadzane. Widzimy szerokie drogi, którymi rakiety są przewożone na miejsce startu. Mijamy jeden z największych budynków świata – słynny Vehicle Assembly Building, w którym rakiety powstają. To kolos mający 160 metrów wysokości, 218 metrów długości i 158 metrów szerokości, czyli wymiary sprawiające, że przez jego drzwi mogłaby spokojnie wjechać nowojorska siedziba ONZ.

VAB

Busikiem docieramy też wreszcie do Kompleksu Startowego 39, z którego rozpoczyna się prawdziwa droga rakiety w kosmos. I uwierzcie – choć w moim przypadku, odwiedziny w tym miejscu zbiegły się z gigantyczną ulewą – spotkanie z tak legendarnym miejscem u każdego wywoła ciarki na skórze!

Kompleks Startowy 39

Przejażdżka „Behind the gates” kończy się pod pawilonem poświęconym pierwszym latom amerykańskiego podboju kosmosu. Tu multimedialne projekcje opowiadają nam, dlaczego w zasadzie Amerykanie postanowili eksplorować przestrzeń pozaziemską, jak fatalnie na początku im szło i jak dzięki misji Apollo 8 po raz pierwszy udało się człowiekowi okrążyć księżyc. Oczywiście, Amerykanie nie byliby sobą, gdyby o starcie misji Apollo 8 opowiedzieli wyłącznie za pomocą plansz i podpisów. Tu – odwiedzających sadza się przed ekranami centrum nadzoru misji kosmicznych, by sami emocje sprzed lat mogli odczuć na własnej skórze.

Wizualizacja

 

W jednym z kolejnych budynków można też zresztą samemu sprawdzić, jak to jest polecieć w kosmos. Ta możliwość nazywa się Shuttle Launch Experience i ze wszystkich atrakcji Centrum Lotów Kosmicznych to właśnie ona ma w sobie najwięcej „Disneylandowatości”. 🙂 Nie jest to jednak nic w stylu kolejki górskiej ani żadnej innej dziwacznej karuzeli, dlatego z pewnością nie trzeba się bać. Cały pomysł polega po prostu na tym, że pracownicy Centrum, po krótkim instruktażu, wprowadzają nas do kabiny zaaranżowanej na wnętrze statku kosmicznego. Tam zapinamy pasy, a potem przez kolejne osiem minut symulator odtwarza ruch, obraz, dźwięki i przeciążenia charakterystyczne dla prawdziwego startu. Efekt? Ciekawy, choć naprawdę porządnie trzęsie.

Rakieta 2

I tak to w zasadzie wygląda w każdym pawilonie, który odwiedzamy na terenie Centrum Lotów Kosmicznych Johna F. Kennedy’ego – bez względu na to, czy poświęcony jest on poznawaniu Księżyca, misjom na Marsa czy bohaterom kosmicznych podróży,  Wszędzie czekają na nas animacje, projekcje na olbrzymich ekranach otaczających nas od podłogi po sufit, interaktywne mapy, multimedialne zabawy i gry dla dzieci. Wszystkiego można dotknąć, wszędzie można usiąść, wszystkiego można wypróbować. Są projekcje filmów 3D w kinie IMAX, spotkania face to face z astronautami, rozdawanie autografów, próbki kosmicznego jedzenia w lokalnym sklepiku… co tylko Wam się zamarzy.

Bo tak przecież powinno być w każdym szanującym się parku rozrywki, prawda? Ale wiecie co? Jeśli park rozrywki ma wyglądać tak, jak ten przygotowany przez NASA na Przylądku Canaveral, to ja się pod tym podpisuję rękami i nogami.

NASA

 

 

 

Powiązane posty

Dodaj komentarz