Chodźcie na Harlem!

Harlem jest energetyczny, kolorowy i ciekawy. Nie zapominajcie o nim zwiedzając Nowy Jork. Oto miejsca, które koniecznie trzeba zobaczyć!

Każdy, kto po raz pierwszy wybiera się do Nowego Jorku, układa sobie w myślach listę marzeń. Co na tej liście jest? Daję głowę, że Times Square, Wall Street, Central Park, 5th Avenue, Empire State Building czy memoriał World Trade Center. I bardzo słusznie. Z jednym zastrzeżeniem: zbyt często zapominacie o Harlemie!

Pomyślałam więc sobie, że chciałabym co jakiś czas opowiadać Wam na blogu o moich ukochanych nowojorskich miejscówkach, które czasem na listę marzeń nie trafiają, a powinny. I tak, dziś w cyklu “50 Shades of NYC”, właśnie o Harlemie. Dużo się wokół tego miejsca nawarstwiło stereotypów, głównie związanych z tym, że strach tam jechać, bo niebezpiecznie. Właśnie, że nie! Odwiedziłam Harlem MNÓSTWO razy. Często w pojedynkę. I nigdy, przenigdy, choćby przez moment nie czułam się zagrożona. Nawet wtedy, gdy o 4.00 rano musiałam przejść spory kawałek ze Spanish Harlem – gdzie mieszkałam – do stacji metra. Oczywiście, że w nocy lepiej tam zachować ostrożność, ale to tak samo jak wszędzie w Nowym Jorku i praktycznie wszędzie na świecie!

Za dnia jednak to naprawdę wspaniała i kolorowa dzielnica, która na dodatek stała się ostatnio bardzo modna. Nowojorczycy coraz chętniej się tam przenoszą, choćby ze względu na dogodny dojazd do downtown i fantastyczne knajpy. Co więc odwiedzić na Harlemie? Oto moja lista Top 7:

UNIWERSYTET COLUMBIA

Columbia należy do tzw. Ligi Bluszczowej, czyli stowarzyszenia złożonego z ośmiu najbardziej elitarnych i prestiżowych uniwersytetów wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych. A moim zdaniem, spokojnie znalazłaby się też w czołówce najpiękniejszych uczelni w USA. Na jej teren prowadzi brama główna usytuowana przy 116. ulicy.

 

Columbia University

Co znajdziecie na kampusie? Ano znajdziecie kompleks przepięknych budynków, które – jak na amerykańskie standardy – są naprawdę stare. Zbudowano je pod koniec XIX wieku. Najsłynniejszym gmachem na Columbii jest neoklasycystyczna Low Library, o której teraz żartuje się, że nie jest ani “low”, ani “library”, bo wszystkie jej woluminy spoczywają od dawna w innych miejscach kampusu. Charakterystyczny dla uczelni jest też pomnik Alma Mater, czyli siedzącej na tronie Ateny. To pod nim, w latach 60. nowojorscy studenci gromadzili się, by protestować przeciw wojnie w Wietnamie. Ja, spacerując po terenie uniwersytetu, lubię myśleć o wszystkich wielkich umysłach, które przez niego się przewinęły. Wśród nich: amerykańscy prezydenci: Theodore i Franklin Delano Roosevelt. I 82 noblistów!

STRIVERS’ ROW

Na przełomie XIX i XX wieku Harlem wcale nie kojarzył się z Afroamerykanami. Pierwszymi mieszkańcami charakterystycznych dla dzielnicy wiktoriańskich kamienic zwanych “brownstones” byli głównie “biali”. To dla nich zbudowano też najpiękniejsze i najbardziej luksusowe brownstones w okolicy, czyli słynne eleganckie osiedle Strivers’ Row (138. i 139. ulica).

Strivers' Row

Gdy po 1905 roku Afroamerykanie zaczęli wprowadzać się na Harlem, ze względów rasowych nie pozwalano im na Strivers’ Row kupować mieszkań. Dziś na szczęście – jedynym kryterium przy ich zakupie jest stan portfela.  Aby kupić tu mieszkanie, trzeba wyłożyć… bagatela… 5 milionów dolarów!

ABYSSINIAN BAPTIST CHURCH

Afroamerykańskie kościoły na Harlemie znajdziecie na każdym kroku. Jedne wielkie jak katedry, inne – wielkości maleńkich chatek wetkniętych między dwie kamienice. Jeśli jednak marzy Wam się posłuchanie absolutnie obłędnego gospel, odwiedźcie Abyssinian Baptist Church (132 Odell Clark Place) pomiędzy Lenox Avenue i Adam Clayton Powell Jr Boulevard. Tamtejszy chór nie ma sobie równych w całym Nowym Jorku. I można go posłuchać za darmo!

Abyssinian Baptist Church

Kościół zaprasza turystów na swoje nabożeństwa w niedziele o 11.30. Odwiedzając to miejsce, warto pamiętać o trzech kwestiach. Po pierwsze – warto pojawić się na miejscu wcześniej, bo nie Wy jedni chcielibyście posłuchać tamtejszego chóru (co niedzielę ustawiają się tam prawdziwe kolejki!) a liczba miejsc jest ograniczona. Po drugie – musicie pamiętać, że przychodzicie nie na koncert, lecz na trwające 2,5 godziny nabożeństwo. Po trzecie – podczas nabożeństw zakazane jest robienie zdjęć.

OSIEDLE ŚWIĘTEGO MIKOŁAJA

Brzmi to jak jakaś świąteczna inicjatywa z elfami i reniferami, ale nic bardziej mylnego. St. Nicholas Houses to nic innego, jak tylko typowe harlemowe “blokowisko” pomiędzy Adam Clayton Powell Blvd a Frederick Douglass Blvd. Osiedle powstało w latach 50. XX wieku i najprawdopodobniej jest tym wyobrażeniem Harlemu, które najczęściej znamy z amerykańskich filmów i seriali.

St Nicholas Houses

To tu mieszkają Afroamerykanie, których nie stać na eleganckie brownstones. Ci, którzy prowadzą nowojorskie metro, opiekują się ludźmi w szpitalach albo stróżują nowojorskie szkoły. Tu znajdziecie chłopaków z Harlemu grających w koszykówkę, urządzających sąsiedzkiego grilla przed blokiem albo stawiających swoje pierwsze kroki w rapowaniu.

BILL’S PLACE

To maleńka knajpa jazzowa założona przez muzyka Billa Saxtona. Stoi w miejscu, w którym w czasach nowojorskiej prohibicji funkcjonował jedyny na Harlemie „speakeasy” – tajny bar, w którym można było się napić alkoholu. To tam debiutowała zresztą Billie Holiday.

Bill's Place

Dziś, w wąskim jak tramwaj „Bill’s Place” (148W 133rd St), na niewielkiej scenie właściciel razem z przyjaciółmi grają fantastyczne koncerty jazzowe.

RED ROOSTER I HARLEM PUBLIC

W Red Rooster dobrze zjecie, w Harlem Public – wypijecie. Red Rooster stoi przy Lenox Avenue (310 Lenox Ave) i jest jedną z najmodniejszych restauracji w okolicy. Dania kuchni kreolskiej, jakie są tam serwowane, to obłęd! Polecam (charakterystyczny dla Luizjany) gulasz gumbo z chorizo i okrą. Restaurację prowadzi szef celebryta – Marcus Samuelson, a do stałych gości należą m.in. Hillary Clinton i Barack Obama. Ceny znośne ;-).

Red Rooster

Z kolei Harlem Public jest boskie, bo… swojskie. To knajpa, w której serwowano piwa kraftowe, zanim to było modne i zanim to było modne – podawano drinki w słoikach. Fantastyczni ludzie, świetna atmosfera, boskie drinki i boskie piwo. Jeśli wieczór na Harlemie, to tylko tam! Adres: 3612 Broadway.

Harlem Public

DR MARTIN LUTHER KING JR BLVD

Jedną z głównych ulic Harlemu warto się przejść z co najmniej trzech powodów. Po pierwsze: by poczuć się przez chwilę jak mieszkańcy tej dzielnicy, zobaczyć, jakie tu tempo życia i jaki koloryt. Po drugie – bo to właśnie przy tej ulicy stoi słynny teatr muzyczny Apollo Theatre (253W 125th St), na którego deskach swoje kariery zaczynali m.in. Ella Fitzgerald, Stevie Wonder czy Aretha Franklin. I po trzecie – bo dokładnie naprzeciwko Teatru Apollo, swoje stanowisko ma nieformalny król Harlemu – Wielki Franco! Franco, zwany też Picassem Harlemu sławę zdobył tym, że malował na sklepowych roletach Nowego Jorku niezwykłe murale. Dziś ma już ponad 90 lat (wygląda na 60) i żyje ze sprzedawania na ulicy swoich prac. Każdego weekendu po autografy ustawiają się do niego kolejki turystów.

Franco

 

 

Powiązane posty

2 thoughts on “Chodźcie na Harlem!

  1. EwaŻ

    Jakże jestem wdzięczna za tych” kilka” słów o Harlemie.
    Mieszkałam na Manhattanie cztery lata (1979-1983), róg Drugiej Alei i 83 Ulicy East. To niemal o rzut przysłowiowym beretem od Harlemu. Czterdzieści lat temu nie było mowy o spacerach po tamtejszych ulicach. Opowieści siejące strach powtarzane były do znudzenia. Uwierzyłam im i na 100 Ulicy zawracałam do domu. Teraz mam plan… w czasie kolejnej wizyty na Manhattanie odwiedzę Harlem. Dzięki Tobie na pewno się odważę. Dziękuję.

  2. 50 Shades Of States - Dorota

    Bardzo się cieszę! Ja też podczas pierwszego wyjazdu do USA (2009 rok) słyszałam niestworzone historie o Harlemie, a kilka lat później koleżanka, która tam mieszkała zaczęła oprowadzać mnie po tej dzielnicy i wtedy odkryłam, jakie to świetne i różnorodne miejsce. Z tego powodu zresztą zrealizowałam dwa reportaże telewizyjne o Harlemie i dziś to jedna z moich ulubionych dzielnic w Nowym Jorku, więc całym sercem polecam!

Dodaj komentarz