Cukierek albo psikus!

Z tego wpisu dowiecie się: czy Amerykańskie dzieci rzeczywiście zjadają te wszystkie słodycze, które zbiorą chodząc po domach w Halloween?

Tematyką Halloween nie zajmowałam się od czasów, gdy 5 lat temu podczas imprezy tematycznej w San Diego wykrzyknęłam do himalajskiej urody chłopaka ubranego w tunikę: „Tak trzymać, Dalaj Lamo!“, a okazało się, że on się przebrał za Nerona.

Nie zajmowałam się tym bardziej, że każdego roku przyrzekam sobie, że będę o Halloween pamiętać. Że nakupuję cukierków. I że kiedy horda małoletnich Hunów będzie biegać z klatki do klatki rycząc „Cukierek albo psikus“, nie będę musiała udawać, że nie ma mnie w domu i cały wieczór tego, co mówią w telewizji, zgadywać z ruchu warg.

ogrodek-dyniowyPisząc o Ameryce, nie sposób jednak Halloween ominąć. Dlatego zdecydowałam się (jak to się zwykło mawiać w szołbiznesie) „przerwać milczenie“. I przygotować dla Was kilka halloweenowych ciekawostek. Pomogła mi w tej dziedzinie moja kuzynka Joanna, na co dzień mieszkająca z mężem i dziećmi w stanie New Jersey. No to zaczynamy.

 

  1. Cukierek dla żołnierza

Alina - steampunkHalloween jest drugim (po Świętach Bożego Narodzenia) ulbionym świętem amerykańskich dzieciaków. I jakoś nietrudno zgadnąć dlaczego.  #cukierki. Których do domu znosi się całe tony. Zastanawiałam się, czy w XXI wieku – kiedy tak dużo mówi się o otyłości dzieci, szczególnie tych Amerykańskich, nikt nie wpadł tam na pomysł, by zamiast słodyczami, częstować dzieci np. warzywami. Wygląda na to, że nie. Jest za to inny pomysł. Jak powiedziała mi Joanna – w wielu amerykańskich szkołach, nadwyżkę cukierków zebranych przez dzieci odsyła się… do żołnierzy na misjach – np. do Afganistanu.

  1. Zostań Trumpem

Byłam na Halloween w Stanach, byłam i w Polsce. I szczerze mówiąc – z roku na rok różnic jest coraz mniej. No, może poza tym, że my temu świętu oddajemy się wciąż dość oszczędnie, a Ameryka – całkowicie i absolutnie. Moi kalifornijscy znajomi na czas Halloween obkleili cały dom taśmą policyjną z napisem „Do not entry“, a w swoim ogródku zaaranżowali cmentarzystko z nagrobkami i pajęczynami. A w tym roku jeden z nowojorskich Burger Kingów przebrał się za… McDonaldsa. Jak więc mówi Joanna – prawdziwym wyzwaniem Amerykanina jest przygotowanie odpowiedniego stroju. Nie tylko dla domu, ale też dla siebie lub dziecka. Sama Joanna – nad steampunkowym kostiumem dla córki czy zbroją z „Pacific Rim“ dla syna (na zdjęciu) pracowała przez dwa miesiące. W tym roku jednak syn – Nicholas uparł się, że chce się przebrać za Trumpa. Widać zna trendy – bo jak donoszą amerykańskie gazety – właśnie motyw Trumpa (np. na wyrzeźbionych dyniach) jest w tym roku najmodniejszy. W końcu, czego się nie robi, by „make Halloween great again“?!

  1. Rada – parada

To bardziej tzw. „rada na przyszłość“, bo raczej trudno mi uwierzyć, by ktoś po przeczytaniu tego wpisu spakował tobołek i wieczorem był już w Stanach. Planując jednak podróż do Nowego Jorku, miejcie na uwadze, że paradę na Greenwich Village po prostu trzeba zobaczyć na żywo. Ja wybrałam się na nią w 2011 roku i na pewno nie był to ostatni raz! Impreza odbywa się na 6th Avenue (między Spring i 16th Street), organizowana jest od ponad 40 lat i dzieją się na niej prawdziwe cuda. To jak karnawał w Rio, tyle że w wariancie „strachy na lachy“. Jest i muzyka na żywo, i układy choreograficzne do „Thrillera“ i gigantyczne kukły na szczudłach… Wszystko, co w pojedynkę wydawałoby się pewnie kiczowate, ale w grupie absolutnie fascynuje. Tu zobaczycie zdjęcia z zeszłego roku:

NYC Village Halloween Parade

P.S. Pamiętacie imprezy tematyczne, na których otwierają się drzwi i jest wam głupio, bo okazuje się, że jesteś jedyną przebraną osobą? Na paradzie jest dokładnie na odwrót – warto więc na siebie wrzucić coś choćby symbolicznie demonicznego.

Powiązane posty

Dodaj komentarz